Blaski roku 2015

Sylwester tradycyjnie kojarzy się nam nie tylko z szampańską zabawą, ale jest także czasem podsumowań minionych dwunastu miesięcy. Dorzucę zatem swoje pięć groszy, oceniając ostatni rok z perspektywy czołówki polskich szachistów.

Wychodząc na przeciw życzeniom Grześka Gajewskiego, a także pamiętając o tym, że w czasach, gdy na blogu pisałem więcej, moje wyniki były lepsze, postanowiłem dopisać kolejny odcinek mojego bloga. Trudno mi w to uwierzyć, ale… od poprzedniej notki minęły już prawie dwa lata! To stanowczo za długo, zatem czas działać.

W moim odczuciu, miniony rok był zupełnie niezły dla polskich szachów. Było kilka wydarzeń, które przyprawiły kibiców o szybsze bicie serca, a kilku zawodników zdołało uzyskać świetne wyniki. Na pewno moja ocena będzie zupełnie subiektywna, ale nie o obiektywizm tu idzie.

Największym bohaterem ostatnich miesięcy był dla mnie Kacper Piorun. Owszem, częściej mówiło się o innych zawodnikach, ale to właśnie skromny zawodnik Stilonu Gorzów Wlkp. w ostatnim czasie najbardziej namieszał. Zresztą, dobrze o tym świadczą jego słowa, które umieścił na Facebook’u:

This year was really amazing for me – huge jump from 2518 on Februay 2015 list to 2649 on January 2016 list , a couple of won tournaments and good performance in Qatar, especially in the 2nd round with draw against Kramnik. Nevertheless, I eagerly await the new year and hope it will bring new exciting events.
This is why I wish you to make 2016 a better and more exciting year than this one! Happy New Year!

Faktycznie, 130 punktów rankingowych, wygranie kilku turniejów open openów w Bad Wiessee czy w Barcelonie, nie wspominając o kolejnym mistrzostwie świata w rozwiązywaniu zadań, robi ogromnie wrażenie. Także w dopiero co zakończonym turnieju w Katarze, Kacper zaimponował. Co prawda nie zdołał pokonać żadnego „herosa”, ale remisy z Kramnikiem, Tomaszewskim czy Wojtaszkiem potwierdzają klasę zawodnika pochodzącego z Łowicza. Zwłaszcza remis czarnym kolorem z Kramnikiem, który w Katarze był w bardzo dobrej formie, daje powody do dumy.

Gdybym podsumowywał jedynie ostatnie miesiące tego roku, to najwyżej oceniłbym wyniki Darka Świercza. Mój kolega klubowy z Polonii Wrocław od końca sierpnia grał bardzo dobrze, na miarę swojego talentu i swoich umiejętności. Skok rankingowy z 2613 na 2664, wygranie kilku pojedynków z bardzo silnymi przeciwnikami (Howell, Almasi, Korobow), a przede wszystkim bardzo pewna gra, na którą znowu patrzyło się z wielką przyjemnością. Gdyby Darek nie zepsuł w tym okresie dwóch bardzo ważnych partii – ostatnich rund w Abu Dhabi (z Rapportem) oraz Katarze (z Iwanczukiem), to jego półrocze byłoby jeszcze lepsze.

Zarówno dla Kacpra, jak i dla Darka, ten rok może być przełomowy. Obaj przez pewien czas nie notowali najlepszych wyników, dreptali w miejscu, albo nawet cofali się. Na szczęście, po suszy zawsze przychodzi deszcz, i w przypadku obu tych sympatycznych zawodników się to sprawdziło. Oczekujemy zatem jeszcze więcej w 2016 roku.

Tuż za ich plecami sklasyfikowałbym Jana-Krzysztofa Dudę. Janek jest w moim zestawieniu niżej od kolegów tylko dlatego, że jego wyniki nikogo nie zaskoczyły. Nasz najmłodszy arcymistrz także poprawił swój ranking (i to znacząco, bo aż o 60 oczek), ale to było dla wszystkich zupełnie naturalne, bo w ostatnich latach rozwój Dudy jest bardzo stabilny. Obok zysków rankingowych nie zabrakło też sukcesów, czyli wygrania turnieju w Armenii czy drugiego miejsca na mistrzostwach świata do lat 20. Także występ na DME w Reykjaviku można uznać za udany. Pomimo wszystko jednak postępy Kacpra i Darka zrobiły na mnie większe wrażenie.

Pozytywnie oceniłbym ten rok w wykonaniu Radka Wojtaszka. Choć rankingowo nasz lider nie wykonał postępu ( nawet stracił na przestrzeni roku 17 punktów), choć zawalił DME, to nie zabrakło w jego grze pozytywów. Do osiągnięć zaliczyłbym przede wszystkim wygrane partie z Carlsenem i Caruaną podczas turnieju w Wijk aan Zee, a także dojście do 4 rundy na Pucharze Świata. Były to na pewno głośne wyniki, ba!, o wygranej z Carlsenem trąbiły chyba wszystkie polskie media, ale jednocześnie Radka stać na więcej niż na pojedyncze sukcesy w starciach z czołówką. Mam nadzieję, że udowodni to w następnych miesiącach.

Wśród pozostałych zawodników szerokiej czołówki nie widzę nikogo, kto zapisał się tak pozytywnie jak wyżej wymienieni. Na pewno niektórzy błysnęli:Grzesiek Gajewski po raz pierwszy zdobył złoto MP, a na tym samym turnieju pozytywnie zaskoczyli Maciek Klekowski i Jacek Tomczak, choć to Maciek „skradł” rolę czarnego konia. Autor tych słów w multum przeciętnych i słabych wyników zdołał wpleść medal mistrzostw Europy, a Robert Kempiński przez pewien czas przeżywał druga młodość, awansując z tych samych ME do Pucharu Świata. W większości były to jednak pojedyncze wystrzały, a wymieniona wyżej czwórka dobra formę trzymała dłużej. I mam nadzieję, że będzie trzymać także w 2016 roku.

Korzystając z okazji, wszystkim Czytelnikom życzę sukcesów w nadchodzącym roku i jak zwykle zapraszam do komentowania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *