DME

Już za trzy dni wystartują drużynowe mistrzostwa Europy. Polki ze startową szóstką muszą walczyć o podium, panowie rozstawieni z czternastką o medalu mogą na razie szeptać, bo konkurencja jest ogromna. Obie ekipy są nastawione bardzo bojowo i myślę, że najbliższe dni będą bardzo ciekawe.

 

Jak zwykle przerwa między kolejnymi wpisami zrobiła się mocno przydługa i jak zwykle z popełnieniem kolejnego wpisu zwlekałem także z uwagi na różne polemiki, które gdzieś tam się pojawiły w odpowiedzi na moje działania. Postaram się zatem unikać kontrowersyjnych tematów, bo niektóre kwestie niepotrzebnie podnoszą ciśnienie, a zamiast dyskusji – o której marzyłem – wszystko sprowadza się do monologów wzbogaconych wycieczkami osobistymi. Zatem dyskusjom mówię stop – nawet ograniczyłem (choć nie wyeliminowałem) już sprawdzanie niektórych stron, po to by się po prostu nie denerwować. I jakoś od razu zrobiło się spokojniej i przyjemniej.

 

Dzisiaj przechodzę szybko do rzeczy, czyli do tematu mistrzostw Europy. Z mojego punktu widzenia, który myślę jest zbieżny z odczuciami większości zawodników, czempionat kontynentu jest znacznie ciekawszy niż Olimpiada. Od paru ładnych lat, kiedy praktycznie wszystkie drużyny wysyłają na DME swoje najlepsze składy (wcześniej bywało z tym różnie) konkurencja jest ogromna. Oczywiście, na Olimpiadzie jest podobnie, ale z jedną dużą różnicą – w Europie walczy ok. 40 drużyn, zamiast blisko 150. W efekcie, na Starym Kontynencie mocni rywale zaczynają się już w pierwszej rundzie i na starcie nie brakuje niespodzianek. Nie może być inaczej, skoro praktycznie nie ma słabych drużyn. Dwa lata temu początek turnieju przyniósł wynik 2-2 drużynie Rosji (w meczu z Chorwacją), a Bułgarzy (co prawda, bez Topałowa) przegrali z Włochami. Tym razem może być podobnie, bo Rosja, Ukraina i Azerbejdżan, czyli rankingowi faworyci, wpadają prawdopodobnie na Mołdawię, Słowenię i Włochy. A to dopiero pierwsze starcie!

Z pierwszą rundą w ostatnich dwóch edycjach spore problemy mieli Polacy, którzy dwa lata temu zremisowali (same remisy) z mocno osłabioną Bośnią, a cztery lata temu przegrali w kompromitującym stylu 0,5-3,5 z Czarnogórą. W tym roku – jeśli nic się nie zmieni – w pierwszej rundzie Polakom przyjdzie grać z Litwą. Pora przełamać złą passę.

O zmianę tego trendu powalczy drużyna : Radosław Wojtaszek, Bartosz Soćko, Mateusz Bartel, Kamil Mitoń oraz rez. Bartłomiej Macieja, czyli ten sam zestaw, który rok temu dobrze radził sobie na Olimpiadzie w Chanty-Mansyjsku. Co ciekawe, skład reprezentacji, który został wyłoniony za pomocą bardzo jasnych i przejrzystych kryteriów, wzbudził sporo kontrowersji. To jednak standard – jaki system by nie obowiązywał zawsze komuś się coś nie podoba. Przed laty, gdy czwórka wchodziła z automatu, a jeden zawodnik na wniosek wiceprezesa ds. sportowych, krytykowany był ów jeden wybór. Gdy potem, za czasów zarządu p. Janusza Wody, kryteriów nie było i o składzie drużyny decydował trener (a raczej zarząd) także czepiano się wyborów. Najzabawniejsze jest to, że przed kilku latu ludzie oburzeni byli tym, że w kadrze nie ma Bartka Maciei, a teraz – gdy wszystko jest zautomatyzowane – oburzają się, że Bartek w drużynie jest. To tylko potwierdza, że nie ma złotego środka. Na szczęście, zawodnicy, którymi dysponuje nasza drużyna (poza oczywiście Radkiem Wojtaszkiem – choć też lepiej by takich Radków było więcej!) reprezentują porównywalny poziom i prawdopodobnie personalia nie mają aż takiego znaczenia.

Wielu ludzi bulwersował brak Darka Świercza w drużynie, co można zrozumieć – nie często ma się w kraju mistrza świata. Być może warto jednak zmodyfikować regulamin, by na przyszłość mieć możliwość powołania uzdolnionych bądź znajdujących się w bardzo dobrej formie (np. Grzesiek Gajewski) zawodników do drużyny narodowej drogą specjalną. Z drugiej jednak strony, gdy zasady są jasne, każdy wie co ma zrobić, by załapać się do drużyny. Każde zmodyfikowanie regulaminu, które sprawia, że miejsca w drużynie są kwestią decyzji doprowadzają do tego, że ktoś będzie się czuł pokrzywdzony. A wracając do Darka – na pewno na udziale w DME by skorzystał. Czy dużo czy mało – kwestia do dyskusji, choć ewentualne korzyści i tak trudno określić. Przy uchwalonym regulaminie tematu jednak nie było. Chociaż uważam, że fajnie byłoby grać z Darkiem w drużynie, to jednocześnie bardzo się cieszę, że zarząd nie skorzystał z pokusy złamania własnych regulaminów. Po to się uchwala jakieś przepisy, by ich przestrzegać, choć nad Wisłą rzadko się o tym pamięta…

Nasza drużyna z czternastym (choć może to się jeszcze zmieni, bo w końcu dzisiaj – a w zasadzie jutro – wejdzie w życie lista listopadowa) numerem łatwego zadania nie będzie miała. W tak silnej stawce bardzo ciężko o każdą pozycję powyżej swojego numeru, ale też wyniki zobowiązują. Sześć lat temu Polacy byli na miejscu szóstym, cztery lata temu na czwartym, a dwa lata temu na siódmym. Gorzej zagrać nie wypada.

To czwarte miejsce na Krecie w 2007 to jeden z najbardziej niesamowitych turniejów, w których miałem okazję grać. Był to pierwszy turniej drużyny pod wodzą Artura Jakubca, a start – dwa przegrane mecze z Czarnogórą i Islandią (odpowiednio 0,5-3,5 oraz 1-3) – był koszmarny. To, że drużyna się podniosła po takich wpadkach to naprawdę sportowy cud (osiągnięty dzięki kapitalnej atmosferze w ekipie), a czwarte miejsce było naprawdę dużym sukcesem. Moim zdaniem historycznym – co prawda w Bath w 1973 Polska także była tuż poza podium, ale, ale…! Wielu ludzi porównuje imprezy sprzed lat, ale w szachach to nie ma sensu. Związek Radziecki to obecnie nie jedna drużyna, ale w Europie kilka wyjątkowo silnych (Rosja, Ukraina, Armenia, Azerbajdżan, a również Białoruś, Mołdawia, Gruzja, Łotwa, Litwa czy Estonia grać potrafią), Jugosławia to teraz Serbia, Chorwacja, Słowenia czy Czarnogóra. Rywalizacja wzrosła nieporównywalnie. Na wspomnianej zresztą Krecie Polskę wyprzedziły same kraje byłego Związku Radzieckiego.

Dwa lata temu występ był mniej dramatyczny, ale także niezły. Szkoda przegranej w ósmej rundzie z późniejszymi triumfatorami z Azerbejdżanu – głównym winowajcą byłem zresztą ja. Chociaż nikt specjalnie się nie wyróżniał, co ekipa grała solidnie i można było powalczyć nawet o podium.

 

Można to zrobić jednak także w tym roku. Oczywiście, potrzebna do tego jest świetna gra najlepiej całej ekipy, choć w praktyce wystarczy pewnie 1-2 zawodników ciągnących drużynę. Przed startem cieszy świetny i bojowy nastrój w ekipie. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Każda runda będzie trudna, a wszystko i tak rozstrzygnie się na finiszu. Myślę, że kibice narzekać nie będą, a emocji będzie dużo – minimum tyle, co podczas zeszłorocznej Olimpiady, choć mam nadzieję, że tym razem ostatniego meczu nie przegramy!

 

Panie, mimo braku Iwety Rajlich (zrezygnowała także pierwsza rezerwowa, Joanna Dworakowska) mają szósty numer startowy. Jak zwykle są w gronie faworytek, ale o podium będzie bardzo ciężko. Rosja, Ukraina i Gruzja są jak zwykle super silne. Szachy kobiece rządzą się jednak swoimi prawami, a nasze panie wiedzą co znaczy walczyć do ostatniego posunięcia. Mistrzostwo w 2005 i wicemistrzostwo w 2007 zobowiązują do walki o najwyższe miejsca. Pora też zmazać plamę z Nowego Sadu, bo dwa lata temu nasze panie grały fatalnie, a ósme miejsce zdobyły dopiero po wygranej w ostatniej rundzie!

 

Kibiców jak zwykle zachęcam do aktywnego wspierania drużyny. Bądź tutaj, w komentarzach, bądź na Facebooku, w utworzonej grupie. Niewykluczone także, że zawodnicy z drużyny wrzucą od czasu do czasu jakieś krótkie „Twitterowe” notki gdzieś w sieci (strona Wojtaszek Comarch Team, FB, albo blog Bartosz Soćki). Trzeba być czujnym 🙂

A na początek proszę o wpisywanie swoich typów odnośnie medalistów oraz występów polskich drużyn. Zobaczymy, kto zna przyszłość!

22 komentarze

  • 1 listopada 2011 - 10:54 | Permalink

    Regulamin powoływania zawodników do reprezentacji PZSzach mógłby zmienić na przyszłość, wg zasady: uczmy się na błędach. Przykład Darka Świercza pokazuje, że dziura w obecnym modelu jest.

  • 1 listopada 2011 - 21:19 | Permalink

    Tak czy siak, to Świercza dużo osób chciałoby zobaczyć na DME, choćby jako drugiego rezerwowego 🙂
    Co do typowań to widzę na podium Polskie drużyny, i trzymam kciuki oby tak się stało 😉

  • Shrek1953
    2 listopada 2011 - 01:58 | Permalink

    Każdy system będzie miał wady. Dawno temu mistrz Balcerowski przekonywał mnie co do tego, że można wszystko ustalić przy „zielonym stoliku” ale wiadomo jakie to ma wady. Formalne kryteria musza być aby było wiadomo jakie warunki trzeba spełnić bo inaczej to niby jak to zrobić?
    Można oczywiście w przyszłości starać się zaproponować jakiś inny sposób na wyłonienie najlepszej drużyny, uwzględniający coś jeszcze poza rankingiem ale to w przyszłości.
    Wysuwającym zarzuty pod adresem ogólnie rzecz ujmując „urzędnikom” wypada rozważyć czy można złamać regulamin ww trakcie jego obowiązywania? Łatwo się o tym pisze ale trzeba za to odpowiadać . I co powiedzieć komuś kto zgodnie z istniejącymi kryteriami zakwalifikował się? Panu już dziękujemy?
    Amerykanie onegdaj wprowadzili system dodatkowych wirtualnych punktów rankingowych przyznawanych za inne osiągnięcia niż tylko przyrost rankingu. Można ująć tu tytuły MŚ np: do 20 lat i inne osiągnięcia. Dałoby to szansę jakiemuś młodemu szybko czyniącemu postępy szachiście czy szachistce na zagranie w ME chociażby.
    Nieporozumieniem co najmniej jest doszukiwanie się tu świadomego niszczenia talentu itd.
    A przecież i takie głosy miały miejsce.
    Czy ktoś z tych zatroskanych dalszym losem Darka wie nad czym on pracuje ,jakie ma cele ,jaki ma kalendarz turniejowy.
    Przez wiele lat Darek był trenowany przez Artura Jakubca i chyba nie najgorzej. A przecież już kilka razy czytałem opinie o źle dobranym repertuarze przykładowo. Czyli winien kto?
    Może czas już skończyć z doszukiwaniem się winnych?
    A może trzeba zachować spokój? To jeden turniej, Darek wciąż progresuje i jestem przekonany, że da sobie radę.
    Też chciałbym zobaczyć jak Darek zagrałby w DME a jako rezerwowy nie pojechał z powodów jak mniemam finansowych, choć oczywiście byłoby ciekawiej , gdyby miał taką szansę.
    Trzymam oczywiście kciuki i będę kibicował obu naszym drużynom

  • MirekW
    2 listopada 2011 - 12:56 | Permalink

    Leszek
    „Tak czy siak, to Świercza dużo osób chciałoby zobaczyć na DME, choćby jako drugiego rezerwowego :)”

    Wydaje mi się, że na DME nie ma „drugiego rezerwowego”, drużynę stanowi 5 (4+1 rezerwowy) zawodników.

    Shrek1953
    „Też chciałbym zobaczyć jak Darek zagrałby w DME a jako rezerwowy nie pojechał z powodów jak mniemam finansowych, choć oczywiście byłoby ciekawiej , gdyby miał taką szansę.”

    Nie chodzi o powody finansowe. O zawodnikach kwalifikujących się do reprezentacji na DME stanowi:
    REGULAMIN POWOŁYWANIA KADRY NARODOWEJ, ZASADY I WARUNKI
    REPREZENTOWANIA BARW NARODOWYCH W POLSKIM ZWIĄZKU SZACHOWYM
    pkt. IV:

    IV. NOMINACJE DO REPREZENTACJI NARODOWEJ

    1. Olimpiada Szachowa, Drużynowe Mistrzostwa Świata,
    Drużynowe Mistrzostwa Europy Seniorów (4 + 1)
    Zawodnicy reprezentacji mogą, w miarę możliwości finansowych Związku, otrzymać startowe
    oraz nagrody za bardzo dobre (medal) i dobre (znacznie powyŜej numeru startowego) wyniki
    w w/w mistrzostwach.

    Nominacje otrzymują:
    1.1. Mężczyźni (4 + 1)
    a) aktualny mistrz Polski,
    b) aktualny wicemistrz Polski, pod warunkiem posiadania na liście rankingowej FIDE rankingu
    nie gorszego od dziesiątego polskiego zawodnika. W wypadku niespełnienia wymogu
    rankingowego, nominację otrzymuje dodatkowy zawodnik na podstawie punktu IV.1.1.c,
    c) 3 zawodników najwyżej sklasyfikowanych na liście rankingowej FIDE (z pominięciem już
    nominowanych). W wypadku równego rankingu, pierwszeństwo ma zawodnik, który zajął
    wyższe miejsce w Indywidualnych MP poprzedzających zawody,
    d) zawodnicy rezerwowi: kolejni zawodnicy z listy rankingowej FIDE.

    W pierwszej chwili też widziałem am. Darka Świercza w reprezentacji na DME 2011,
    ale wolę, żeby o kwalifikacji do drużyny decydowały precyzyjne kryteria kwalifikacji opublikowane w powszechnie znanym regulaminie, niż subiektywna decyzja działaczy.

  • Wraku
    2 listopada 2011 - 15:56 | Permalink

    Mężczyźni: 1.Armenia 2. Azerbejdżan 3. Ukraina
    Kobiety: 1. Ukraina 2. Rosja 3.Polska

    Co do występu polskich Panów to liczę na 7 miejsce w głównej mierze dzięki zasłudze Radka.

    Odnośnie braku Darka w składzie, to niech zmienią regulamin, by Mistrz Świata do lat 20 za rok był powołany i niech za rok ponownie nim zostanie 😛

    Kibicujmy Polakom grającym w DME!

  • Shrek1953
    3 listopada 2011 - 15:45 | Permalink

    „Nie chodzi o powody finansowe. O zawodnikach kwalifikujących się do reprezentacji na DME stanowi:
    REGULAMIN POWOŁYWANIA KADRY NARODOWEJ, ZASADY I WARUNKI
    REPREZENTOWANIA BARW NARODOWYCH W POLSKIM ZWIĄZKU SZACHOWYM
    pkt. IV”
    Jestem przeciwnikiem całkowitej formalizacji i sztywnych regulaminów ale tu oczywiście ma Pan rację. Wszyscy „obrońcy ” praw Darka kilkoma uderzeń palca w klawiaturę chcieliby zmienić kryteria , regulaminy w dowolnym momencie ale dzieje się to na zasadzie ,że trzeba krytykować bo…. No bo trzeba , można i już.Jest demokracja co jak na razie sprowadza się do wypowiadania na każdy możliwy temat, często bez znajomości realiów.
    Najlepiej w atmosferze skandalu i sensacji. „Oj nie tak Panowie nie tak!” – jak śpiewał Ireneusz Dudek

  • kibic do kwadratu
    6 listopada 2011 - 13:54 | Permalink

    Uważam,że system doboru zawodników ogólnie jest dobry,mam tylko jedną uwagę,że jeśli chodzi o tzw. szachownicę rezerwową to powinien doboru dokonywać trener kadry po konsultacjach z gronem trenerów,tak,żeby tą rezerwową deską był naprawdę ktoś kto jest w formie,jest na fali.
    Wiem,że już jest po herbacie,ale zamiast Macieji wybrałbym Darka Świercza albo Grześka Gajewskiego,są w formie i robią stałe postępy.
    Do rozwagi na przyszłość,niech trener też ma coś do powiedzenia…
    Wydaję się po trzech pierwszych rundach,że start Bartka nie był najlepszym rozwiązaniem,szkoda tylko,że sam nie zrezygnował ze startu dla dobra drużyny.
    Co do miejsc,to myślę,że drużyna panów powinna zająć miejsce między 6-9,panie powinny powalczyć o miejsca 5-7.
    Uważam,że na więcej nie stać w tej chwili naszych reprezentantów.będzie miło,jak wypadną lepiej.
    Trzymam kciuki za indywidualne wyniki Radka i Mateusza,robią stałe postępy,widać efekty ich pracy…wszystkim naszym zawodnikom życzę twardej,nieustępliwej,zakończonej sukcesem walki…

  • 7 listopada 2011 - 10:57 | Permalink

    Ja myślę, że cała dyskusja o systemie jest prowadzona w niewłaściwym kierunku. Ludzie, którzy co do zasady zgadzają się, że idealnego systemu nie ma, próbują wymyślić idealny system – na ogół metodą znajdowania jakiejś wady w istniejącym obecnie lub w cudzej propozycji (co jest zawsze wykonalne, skoro „idealnego systemu nie ma”), a następnie „łatając” system tak, aby pozbawiony był tej konkretnej wady. Na pewno będzie miał inną („idealnego systemu nie ma”), ale autor systemu nawet nie próbuje jej znaleźć, wskazać, i bądź wyeliminować, bądź pozostawić to zadanie innym.

    Moim zdaniem istotniejsza jest kwestia odpowiedzialności. Drużyna ma jednego trenera, który chociażby decyduje o składzie na konkretne spotkania, prawda? No, więc ów trener powinien mieć pełną swobodę doboru składu i odpowiadać (zwłaszcza finansowo!) za końcowy wynik zespołu. Powiedzmy: bierzemy maksymalny średni ranking, jaki drużyna polska mogła uzyskać na Olimpiadzie, sprawdzamy, który miałaby wówczas numer startowy, i osiągnięcie tego miejsca jest dla trenera liczone na zero. Im lepsze miejsce, tym wyższa gratyfikacja dla trenera, określona z góry. Natomiast za każde miejsce poniżej trener płaci. Z osób branych pod uwagę trenerem zostaje ten, kto godzi się zapłacić najwięcej za złe wyniki (skoro więcej ma do stracenia, to znaczy, że albo lepiej się będzie starał, albo jest tak pewny swojej metody, że nie boi się nawet ogromnych strat i może je zalicytować – w najgorszym razie za rok będzie finansowo wyeliminowany ze starania się o posadę).

    Myślę, że to szybko poprawiłoby wyniki, a trener mógłby (i powinien!) brać pod uwagę czynniki, których nie zauważy żaden system automatycznych kryteriów. Choćby to, że jacyś dwaj zawodnicy swoją obecnością oddziałują na siebie pozytywnie. Bo zwyczajnie się lubią.

  • assassin
    9 listopada 2011 - 13:02 | Permalink

    pietshaq, podałeś złą metodę. Trener mógłby wziąć do drużyny takich zawodników, aby średni ranking był najmniejszy na zawodach. Wobec czego, wg. twojej wypowiedzi, trener wyjdzie najgorzej na zero.

    • 17 listopada 2011 - 10:52 | Permalink

      assassin – nie zrozumiałeś tego, co pisałem. Wynik jest liczony nie od średniego rankingu drużyny, jaką trener zabierze, a od maksymalnego średniego rankingu, jaki mógł zabrać z kraju. Jak obniża średni ranking, to na własne ryzyko

  • 9 listopada 2011 - 18:33 | Permalink

    Ja od zawsze uważałem i nadal uważam, że najważniejsze są mistrzostwa Polski.
    I nie mogę zgodzić się z argumentami, że jeden turniej może źle pójść i nie może decydować. Przecież równie dobrze źle pójść może i Olimpiada jeśli ktoś nie umie przygotować się do najważniejszych zawodów.
    Przy takim podejściu reprezentacja to 4 najlepszych z Mistrzostw Polski + (i to moje zdanie) jeden z nominacji trenera.
    Pozdrawiam
    Jurek

  • Micek1979
    10 listopada 2011 - 01:45 | Permalink

    Mateusz, napisałeś że kobiety muszą walczyć o medal. Mamy równouprawnienie:). Pamiętam sytuację jak wybitny polski trener (który dość często udziela się na Twoim blogu:)) motywował znanego polskiego juniora ,który dziś ma ranking ponad 2500, że nic nie musi tylko może. Zdejmował z niego w ten sposób napięcie, bo zdarzało się,że spalał się przed walką. A wracając do tematu to rzeczywiście Polki chyba ten medal zdobędą. Panom gratuluję meczu
    z Anglikami – to tłusty skalp . Typuję, że jutro do gry wejdą Bartek i Kasia, kto zejdzie nie podejmuję się zgadywać. Pozdrawiam

  • Micek1979
    10 listopada 2011 - 18:33 | Permalink

    Jak mogliście mi to zrobić? Jednemu z najwierniejszych kibiców? Nie mówcie potem o taktyce turniejowej,o odpoczynku i że chcieliście mieć ostatnią rundę łatwiejszą z łatwiejszym rywalem. Czyżbyście bali się trudnych wyzwań?! Poznałeś moje zdanie ostatnio na temat rozgrywek drużynowych. Bałem się wtedy ,że przesadziłem w rozmowie. To wszystko w kontekście waszego remisu z Grecją. Ministerstwo będzie zadowolone z kolejnego dobrego miejsca w dziesiątce wyższego niż numer startowy.Gratulacje. Nie miejcie mi tego za złe. Pozdrawiam , aha no i gratulacje dla pań = wygląda na minimum 3-1 z Czeszkami.

    • mateuszbartel
      11 listopada 2011 - 00:00 | Permalink

      Wyciąganie konsekwencji na podstawie suchych wyników jest nie w porządku wobec zawodników. Mecz nie był oczywiście ułożony, a wynik który padł nikogo w drużynie nie zadowolił. Kibice mogą się czuć rozczarowani, ale też nie sądzę, by na miejscu było sugerowanie takich rzeczy.

  • wierny kibic
    10 listopada 2011 - 19:59 | Permalink

    Panie zagrały kolejny bardzo dobry mecz i należą im się gratulacje. Natomiast niestety nasz zespół męski ma dziś dzień wstydu za ułożony mecz z Grecją. Tak nie można grać w przedostatniej rundzie niezaleznie od sytuacji w tabeli. Zgadzam się całkowicie z Mickiem1979, że nie jest to powód do dumy. Ciekawe, czy zostaną wyciągniete z tego zdarzenia konsekwencje w stosunku do kadrowiczów?.

  • drucker
    10 listopada 2011 - 21:16 | Permalink

    mam nadzieję, że Kasia Toma jutro odpocznie, bardzo trudny mecz a Armenią, Panie nie będą faworytkami, ale trzymam kciuki!
    Panowie stosunkowo łatwi przeciwnicy, ale wydaje się, że znów 4 remisy.
    Anglicy trafili w ostatniej rundzie na Ukraińców, to się nazywa pech

  • Micek1979
    11 listopada 2011 - 00:38 | Permalink

    Nie miałem na myśli ustawki tylko fakt nie podjęcia ryzyka przez team.
    Bez urazy. Źle mnie odebraliście. Ustawki na pewno nie było. Może powinienem konkretniej napisać o co mi chodzi.

  • Micek1979
    11 listopada 2011 - 00:43 | Permalink

    Żal mi tego meczu po prostu i tyle. Wypowiedź pod wpływem emocji pisana w pociągu z Wrocławia do Warszawy. Można powiedzieć , że czas wyjazdu idealny tuż przed czternastą – przyjazd w granicach ósmej wieczór, laptop na kolanach i nerwowe oczekiwanie na mecze naszych ekip. Wreszcie luz … I co?? cztery szybkie…Tylko tyle i aż tyle. O żadnej ustawce tam nie pisałem.

  • arystos
    11 listopada 2011 - 11:39 | Permalink

    Widać dużo ostrozności i gry ” byle nie przegrac ” w wykonaniu wielu drużyn i dobrych zawodników.Indywidualnie łatwiej się gra i podejmuje ryzyko niż w drużynowce.
    Z przyjemnością oglądam grę naszych dziewczyn, waleczne i piękne. A Jolanta to chyba zakochana…..

  • chess instructor
    11 listopada 2011 - 17:57 | Permalink

    Niestety, jako kibic miałem takie same odczucia jak Micek co do meczu z Grecją. Tym zasadniejszy wydaje się pojawiający się tutaj postulat, aby wystawiać w reprezentacji naszego mistrza świata do lat 20. Przynajmniej zebrałby trochę doświadczenia przed Olimpiadą w Soczi 😉

  • chess instructor
    11 listopada 2011 - 18:02 | Permalink

    PS Gratulacje dla pań za medal, szczególnie dla J. Zawadzkiej.

  • arystos
    11 listopada 2011 - 19:57 | Permalink

    Gratulacje dla naszych dziewczyn, grały z wszystkimi zespołami z czołowej siódemki, piękny wyniki i dużo emocji. Dla kibica szqchowego to miód. Panowie miejsce też niezłe ale czegoś zabrakło, chyba trochę formy i przede wszystkim skłonności do ryzyka.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *