Kto wygra mecz Carlsen – Karjakin?

Już za kilka dni ruszy mecz o szachową koronę. W Nowym Jorku, od 11 do 28 listopada (lub 30, jeśli wynik będzie remisowy), naprzeciw siebie usiądą obrońca tytułu, Magnus Carlsen, oraz pretendent, Siergiej Karjakin. Kto będzie górą w tym starciu?

Regularne prowadzenie bloga przerasta moje możliwości (albo chęci), ale od czasu do czasu pojawia się ochota, aby coś napisać. Trudno wyobrazić sobie lepszy moment na ożywienie obumarłej strony, niż mecz o miano najlepszego szachisty globu. Zatem – zapraszam do lektury!

Faworytem meczu, według większości fachowców i kibiców, jest, bez wątpienia, Magnus Carlsen. Potwierdzają to zresztą typy bukmacherów, którzy zdecydowanie faworyzują obrońcę tytułu. Dotychczasowe pojedynki rówieśników (obaj zawodnicy urodzili się w 1990 roku) także przemawiają na korzyść Carlsena, ale przewaga, choć wyraźna, nie jest przytłaczająca. Zawodnicy grali ze sobą w szachach klasycznych 21 razy, a rozkład wyników wygląda tak:
Carlsen białe: +2, =6, -1
Karjakin białe: +0, =10, -2
Ogółem: Carlsen +4, =16, Karjakin +1.

Ostatnie dwie partie, grane w połowie lipca w Bilbao, były istotną informacją przed meczem, bo obaj zawodnicy wiedzieli już, że w listopadzie staną naprzeciw siebie. W mini-meczu złożonym z dwóch partii Carlsen wygrał 1,5-0,5, zwiększając swoją przewagę psychologiczną. Z tych dwóch pojedynków istotna dla kibiców może być zwycięska partia wikinga. Mając białe, mistrz świata nie zdecydował się, co dla niego charakterystyczne, na debiutową dyskusję i po 1.e4, c5 2. Sf3, d6, zagrał skromne 3. c3, rezygnując z jakiejkolwiek przewagi. Karjakin szybko dostał dobrą pozycję, być może nawet lepszą, ale mimo to przegrał stosunkowo gładko, nie wyczuwając niuansów pozycji. Taki, zapewne, może być plan Carlsena na biały kolor w całym meczu – maksymalnie szybkie zejście z utartych ścieżek i szukanie takich pozycji, w których przeciwnik może czuć się mniej komfortowo. Analizując partie obu graczy, mam wrażenie, że w pozycjach standardowych, w których plany obu stron są znane, Karjakin w ogóle od Carlsena nie jest słabszy, a może nawet nieco lepszy. Do tego, Rosjanin, wydaje mi się, lepiej odnajduje się w ostrych, konkretnych pozycjach. Obaj gracze co prawda nie dążą zazwyczaj do otwartej wojny, ale jednocześnie potrafią bardzo precyzyjnie policzyć każdy wariant. To co moim zdaniem jest przewagą Carlsena, i to bardzo istotną, jest to, że znacznie lepiej radzi on sobie w pozycjach, które są nietypowe, trudne do oceny. Wówczas dochodzi do głosu niesamowita intuicja Magnusa, który – niczym kiedyś Anatolij Karpow – znakomicie czuje, gdzie powinny stać jego figury; doskonale potrafi wyczuć czy należy grać dynamicznie, czy może profilaktycznie. Do tego, prawie zawsze, jest w stanie ustawić swoje figury bardzo logicznie i harmonijnie, a w sytuacjach, które są nieznane jest to zazwyczaj niemałe wyzwanie.

Oczywiście, jak zwykle w meczach, dojdzie do głosu szereg specyficznych czynników. Przede wszystkich meczowe doświadczenie, które uwierało Norwega w starciach z Viswanathanem Anandem, tym razem będzie po jego stronie. Karjakin będzie miał na pewno szeroki i doborowy zestaw współpracowników, ale doświadczenia tym nie nadrobi. Także kondycji fizycznej – choć różnica między Carlsenem i Anandem byłą bez wątpienia większa, to także od Rosjanina, mistrz świata jest lepiej przygotowany do długich i wyczerpujących zmagań.

No i zostają jeszcze debiuty. Pojawiły się w prasie artykuły, jakoby sztab Carlsena obawiał się ataków hakerskich z Rosji i do obrony przed taką nieczystą grą zatrudnił specjalistów z Microsoftu. Jak dowcipnie skomentował to Anish Giri, jest to o tyle mało prawdopodobne, że Carlsen zbyt wielu analiz nie posiada… Faktycznie, na przestrzeni lat, Karjakin dał się poznać jako zawodnik znakomicie przygotowany od strony teoretycznej, korzystający z wiedzy i pomocy uznanych teoretyków w osobach Aleksandra Motylewa czy Władimira Potkina. Carlsen zaś zawsze bazował na dobrym dobieraniu wariantów, które przede wszystkich miały utrudnić życie rywalowi, a niekoniecznie być obiektywnie dobre. Dyskusja w początkowej fazie będzie zatem bardzo ciekawa.

Niestety, jak zwykle, możemy się spodziewać wielu niezbyt pasjonujących zmagań w „remisowych” debiutach. Obrona berlińska czy gambit hetmański nieprzyjęty odbijają się już czkawką kibicom od paru ładnych lat. Zwłaszcza w meczu, gdzie utrzymanie czarnego koloru jest bardzo istotne, taki wybór debiutowy ma ogromny sens. Kibice jednak woleliby coś bardziej krwistego, a najlepiej pierwszego ciosu na samym początku meczu, który mógłby urozmaicić pojedynek. Na pewno istnieje obawa, patrząc zwłaszcza na odsetek remisów w poprzednim partiach tych panów, że z 12 partii tylko 2-3 zakończą się zwycięstwem którejś ze stron. Prawdę mówiąc, myślę że tak właśnie będzie. A zwycięstwo Carlsena, które myślę, że stanie się faktem, będzie minimalne.

A jak Państwo zapatrujecie się na przebieg nadchodzącego pojedynku? Kto będzie górą? Zapraszam do komentowania.

Oficjalna strona meczu

Jeden komentarz

  • zobacz
    8 listopada 2016 - 18:32 | Permalink

    A jaka będzie punktacja ? Niech zrobią 3 punkty za zwycięstwo i 1,5 za remis czarnymi, od razu będzie ciekawiej.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *