Pan Dariusz Świercz

28
71

Chociaż medali w szachach juniorskich nigdy Polsce nie brakowało, to jednak mistrza świata w najbardziej prestiżowej kategorii do lat 20 nigdy nie mieliśmy. Agnieszka Brustman i Krystyna Dąbrowska triumfowały wśród Pań, a Jacek Gdański i Kamil Mitoń byli na drugim stopniu podium, ale upragnionego złota przez lata nie było. Zmienił do Dariusz Świercz, który wygrywając mistrzostwa w przejściowej kategorii między szachami młodzieżowymi a zawodowymi zasłużył sobie by pisać sobie o nim Pan Dariusz Świercz.

 

Zanim przejdę do tematu, znowu przepraszam Czytelników za długą przerwę. Ostatni wpis o błędach trenerskich cieszył się pewnym zainteresowaniem (choć i tak żałuję, że głosów w tej ciekawej dyskusji nie było więcej), więc naturalnie miałem ochotę kontynuować wpisy i poruszać inne ciekawe tematy. Jednak wyjazd do Kavali, a następnie praca nad Matem i obecnie treningi, skutecznie uniemożliwiały mi tworzenie kolejnych odcinków bloga. Zbierałem się już do napisania artykułu o szczęściu w szachach, a nawet go napisałem, ale nie bardzo mi się on podoba. Cieszę się zatem, że Darek mnie wyręczył i mogę napisać o nim!

Występ Świercza oceniać można na różnych płaszczyznach. Jeden powie, że to triumf historyczny dla polskich szachów, drugi powie o tym, że pan Dariusz grał bardzo dojrzale, bo nie poniósł żadnej porażki, a zwycięstw nie powstydziliby się najlepsi arcymistrzowie (moja ulubiona partia to pojedynek z Rasulowem z rundy nr 8).

Mi jednak najbardziej spodobało się to, że pan Dariusz poradził sobie z presją. Bo umówmy się, ale presja na tym chłopaku jest przecież ogromna. Oczywiście, nikt jej nie wywiera specjalnie, ale wiadomo, że pan Dariusz musi ją odczuwać. Program Microsoftu, członkostwo w Wojtaszek COMARCH Team, a także etykieta największego polskiego talentu ostatnich kilku-kilkunastu lat sprawiają, że oczekiwania (także oczekiwania pana Dariusza wobec własnych wyników) są niemałe. W ostatnim turnieju doszedł także inny fakt – Świercz w roku ubiegłym stanął przecież na podium. To mogło być sporym obciążeniem, bo każde miejsce niższe niż trzecie uznane byłoby za porażkę, a o podium na MŚ’20 zawsze jest ciężko. W długiej (historii tych mistrzostw) tylko dwaj zawodnicy dokonali podobnej sztuki co Darek – najpierw stając na najniższym stopniu podium, a rok później na najwyższym – byli to Ormianie, Władimir Akopjan (wówczas w barwach ZSRR) oraz Lewon Aronian, ale obaj mieli wtedy po 19 i 20 lat, podczas gdy pan Dariusz ma teraz lat 17. Z tą presją pan Dariusz poradził sobie znakomicie. Choć celował bardzo wysoko, grał wyjątkowo spokojnie. Na uwagę zasługuje realizacja przewagi z ostatniej rundy – nie każdy „dograłby” tę partię do końca, widząc, że bezpośredni rywal najpierw miał przegraną (wtedy do złota wystarczał remis), a potem się uratował (i trzeba „znowu” wygrywać). Ten spokój i opanowanie bardzo mi się podobają i wspaniale rokują mistrzowi świata na przyszłość.

 

Oczywiście, znajdą się tacy, którzy podważą sukces, twierdząc, że na starcie nie było takich zawodników jak Caruana, Le Quang czy Giri. Ocena ta będzie jednak zupełnie niesłuszna – w mistrzostwach tych od lat brakuje niektórych zawodników, ale to (w przeciwieństwie do mistrzostw juniorów w kategoriach np. do 16 i 18, gdzie obsada jest zazwyczaj słabiutka) nie ujmuje im rangi, gdyż czołówka zawsze jest silna. Matlakow, Sjugirow, Salgado to są już bardzo silni zawodnicy – ale w Indiach zupełnie sobie nie poradzili. Dodatkowo kategoria do lat 20 jest w zasadzie kategorią pół-open, co czyni ją wyjątkowo ciekawą. Obok ukształtowanych zawodników, którzy są już praktycznie dorosłymi ludźmi, grają jeszcze zupełne dzieci. Dzieci te jednak to bardzo często bardzo utalentowane nastolatki, które zwłaszcza w pojedynczej partii mogą napsuć wiele krwi najlepszym. Swoje mistrzostwa przegrał z takim juniorem, czternastoletnim Girishem Koushikim Sanann Sjugirow, który rok temu w Czarnej był drugi. Tego samego Girisha zaraz potem pokonał pan Dariusz. Można powiedzieć, że to naturalne, bo junior ma raptem 2300 z kawałkiem, ale… zobaczymy za 2-3 lata kim jest ów Girish (z nazwiska prawie Giri!).

 

Po sukcesie warto jednak szybko ochłonąć. Pan Dariusz już na zawsze będzie w kronikach (choć mam nadzieję, że nie będzie jedynym Polakiem, który zdobędzie to trofeum – i chyba wiadomo o kim myślę w tej chwili), ale pytanie jest takie w czyje ślady pójdzie teraz najlepszy junior globu. Czy dołączy do absolutnych mistrzów, takich jak Spasski, Karpow, Kasparow czy Anand lub bardziej „świeżych” jak Aronian, Mamedjarow czy Vachier-Lagrave, czy też podąży popularniejszą drogą zawodników, którzy swój wielki talent gdzieś zgubili. Kto dzisiaj pamięta o takich zawodnikach jak Gretarsson, Slobodjan czy Shaked? Gdzie są teraz Andrasian, Adly czy Gupta?

Wierzę, że Darek, tfu – pan Dariusz, nie spocznie na laurach. Otaczają go ludzie, którzy nie tylko dobrze mu życzą, ale jeszcze pomagają, dzięki czemu wszystko jest możliwe. Mam nadzieję, że jeszcze przed maturą mój kolega klubowy z Polonii Wrocław (fajnie mieć takich kolegów, nie? 🙂 ) zdoła wejść do pierwszej setki na świecie, a może nawet pięćdziesiątki (a to oznacza poziom 2700+). Do tego potrzeba wielu rzeczy, ale to wszystko jest w zasięgu ręki. Na szczęście, w przeciwieństwie do wielu naszych talentów, pan Dariusz ma kogo gonić. Jeśli dogoni Radka Wojtaszka, który jeszcze nie powiedział swojego ostatniego słowa (a raczej – dopiero zaczął pokazywać na co go stać), to będzie naprawdę dobrze. A polskie środowisko szachowe będzie miało wielką radość.

W środowisku zresztą będzie się teraz roiło od „ojców sukcesu”. Nie od dziś wiadomo, że sukces ma wielu ojców – więc każdy chce uszczknąć coś dla siebie. Najgłośniejsi są Ci, którzy pomagali najmniej, tak to już działa. A jak zwykle przy okazji sukcesów pana Dariusza wymienić trzeba wkład w jego rozwój przede wszystkim Aleksandra Kaczura (polecam artykuł p. Aleksandra w najnowszym numerze Mata!), Artura Jakubca i Aleksandra (Oleksandra) Sulypy. Interesujące dla mnie jest to, że w Chennai panu Dariuszowi (a także Kacprowi Piorunowi i Klaudii Kulon) pomagał Artur. W samym fakcie pomagania nie ma nic dziwnego, nawet jeśli współpraca „na co dzień” obu panów dobiegła już końca. Ciekawy jest za to dobór debiutów. Nie od dziś wiadomo, że Artur to raczej „eczterowiec” białymi i zwolennik Najdorfa czarnymi, a właśnie te debiuty przyniosły panu Dariuszowi najważniejsze punkty na imprezie. Myślę więc, że Arturowi należą się spore słowa uznania, bo jego wkład w przygotowania był z pewnością znaczny.

Na tym zakończę mój wpis. Tym razem temat nie prowokuje do dyskusji (przynajmniej tak sądzę), niemniej zachęcam do komentarzy. Zawsze może „wyskoczyć” z nich coś ciekawego, będącego tematem kolejnych wpisów. I mam oczywiście nadzieję, że niedługo znowu coś napiszę.

28 KOMENTARZE

  1. Rzeczywiście dyskutować nie bardzo jest o czym, natomiast ciekawe jak trenuje Darek. Może w jednym z nowych numerów „Mata” będzie mógł o tym opowiedzieć. Byłby to z pewnością inspirujący przykład dla naszych młodych adeptów. Od wielu lat Darek ciężko pracuje a grono ludzi mu życzliwych wspomaga go jak może. Taki korzystny splot okoliczności daje szansę na dalszy progres.
    Nieoficjalny Rzecznik PZszach jak zwykle jest spóźniony! Już pojawił się jeden z „ojców” sukcesu.
    Ale na to nie ma rady. Jak mawiał prof. W.Sedlak „nawracanie osłów jest zajęciem oślim”

  2. Panie Mateuszu !

    Znów nawiązał Pan do polemiki Jerzego Konikowskiego w temacie debiutów. Nie wymienił Pan jego nazwiska (czy to sposób na dotrzymanie wcześniejszej deklaracji, że nie zamierza Pan więcej z Konikowskim dyskutować ?) ale nietrudno dociec komu m.in. jest poświęcony fragment o „ojcach sukcesu” ! Jednocześnie przemilczał Pan fakt, iż to Jerzy Konikowski zalecił ten właśnie reperturar debiutowy, który Pana zdaniem „przyniósł najważniejsze punkty”.. Co więcej, zdaje się Pan sugerować, iż to Artur Jakubiec doradził Dariuszowi Świerczowi granie otwartych debiutów ! Nie umniejszając roli trenera Jakubca należy uczciwie przyznać, iż uwagi Konikowskiego sprzed 8 miesięcy okazały się słuszne ! Pozdrawiam

  3. U nas w Polsce zaczyna się pracować, koncentrować się na celach. Już nie podniecamy się sukcesami i nie nosimy nikogo pod niebo tylko spokojnie staramy się pomagać.
    To piękne, że szachy mają a pila kopana już nie graczy na poziomie.

  4. Ostatnio dochodzą mnie głosy z bardzo dobrze poinformowanych źródeł w Niemczech, że znany blogger z Dortmundu już usiłuje zbić kapitał trenerski na sukcesie Pana Świercza i przedstawia swoje zasługi w jego trenowaniu. Mateusz, jak sądzisz jaki wpływ na ostateczny sukces w MŚ`20 miały konkretne porady pana Konikowskiego kierowane pod adresem Darka na jego stronie szachowej?

    • Zapewne należy o to pytać Dariusza, ale nie wydaje mi się, że zawodnik mający możliwość treningów ze znakomitymi trenerami analizował porady na blogach internetowych.

  5. Parafrazując klasyków Darek „białymi powinien wygrywać, a czarnymi… też wygrywać”, to zostanie mistrzem świata. Jeżeli czyta to „Pan Dariusz”, to proszę grać zgodnie z moimi zaleceniami, a z przyjemnością za jakiś czas powiem, że byłem trenerem Dariusza Świercza i dzięki temu został mistrzem świata, bo doradziłem mu wygrywać, a nie przegrywać. A to jest niezbędne do osiągania sukcesów.

  6. Polecam grać otwarte debiuty J.K. Dudzie. Uważam, że czarnymi dla niego odpowiednie jest e5 lub obrona sycylijska.

    Wpiszę sobie do CV jeśli odniesie jakiś sukces w tych debiutach!

    Gratulacje dla Darka!

  7. Tylko, że trener Jakubiec był na miejscu i jako doświadczony szkoleniowiec i pracujący onegdaj z Darkiem jak mniemam reagował na konkretną sytuację turniejową. Nawet Kasparow inaczej grał partię hiszpańską z Karpowem a inaczej z innymi przeciwnikami.Tu nie ma jednej ścisłej formuły..
    Zresztą partie grane po e4 przez Darka na MŚ ,oprócz obrony francuskiej były bardzo podobne jeśli chodzi o rysunek strategiczny i przebiegały w manewrowej grze.Czyli nie jest to tylko kwestia debiutu i ruchu d4 lub e4.
    Dodam, że Pan Jerzy bezapelacyjnie zdiagnozował, że partia Świercz-Piorun była umówionym remisem.Tak mu pasowało do teorii.A to guzik prawda! Ja to wiem z całą pewnością i to z najpewniejszego źródła bo od Kacpra.
    Pana uwagi są o tyle słuszne, że rzeczywiście Jerzy K. polecał taki repertuar. Tyle, że Darek ma trenerów i zakładam, że pracują nad każdą rozegraną partią , wyciągają wnioski i niekoniecznie musza szukać porad po blogach.

  8. Jako, że Darek jest wyjątkową postacią w polskich szachach i pewnie nie zabraknie różnych komentarzy. Niestety czasem zdarzają się porady ,które trzeba po prostu zignorować.Trzeba zrozumieć, że idący trudną drogą ku wielkim szachom Darek pracuje w zespole.Pomagają mu ludzie życzliwi i kompetentni jak mniemam. Trzeba im pozwolić pracować a nie wciąż się wtrącać nie znając zbyt dobrze lub wcale realiów w jakich ta praca się odbywa.
    Pisałem już o tym ,że jest to szukanie haka na którym chce się powiesić swój obraz.
    Znam dwa takie przypadki trenerów ( póki co dwa!). Dbają oni przede wszystkim o budowanie swojego wizerunku. Ja mówiłem, ja zrobiłem, zrobił tak jak zalecałem. Inny człowiek staje się tu czymś w rodzaju wypełniacza, przystawki. Świadczy o wielkości trenera.
    Oczywiście jak robi wyniki.jak nie to znaczy, że nie wypełniał zaleceń Kiedyś, gdy po raz nie wiadomo który Karpowowi mówiono o tym ,że stał się sławny dzięki Furmanowi, Karpow, który przecież był bardzo zżyty z swym trenerem i niezwykle mu wdzięczny za wszelką pomoc powiedział, że Furman też stał się tak znany dzięki niemu!.
    Trener ma do zrobienia coś znacznie ważniejszego niż budowanie swego wizerunku nawet w tak komercyjnych czasach.

  9. Z eskalacją świetnej formy jest trochę jak z wybuchem „supernowej”, gdzie wiele sygnałów wskazuje na to, że to zdarzenie nastąpi, jednak sam moment wybuchu jest zawsze niespodzianką. ( Przed wybuchem supernowej następuje „kolaps”, który u Pana Darka równiez miał miejsce;) ) Pamiętam moment, w którym Darek nie mógł się całkowicie odnaleźć i zebrać w sobie.Oscylował wtedy gdzieś około 2500 elo. Wielu malkontentów, gdy słaba forma Darka nieco sie przedłużała, zaczęła powoli spisywac go „na straty”, ja jednak byłem przeciwnego zdania. W życiu Darka Świercza wydarzyło sie naprawdę bardzo dużo od ostatnich dwóch lat i ten sympatyczny zawodnik nie mógł nie odczuć tej ogromnej presji, która zaczęła na nim ciążyć od pewnego czasu. W jego grze widać było pewnego rodzaju „usztywnienie” spowodowane własnie presją setek fanów szachów. otoczenia… Pisałem, że okres tego oszołomienia minie i gdy Darek przyzwyczai się do tej nowej sytuacji możemy spodziewać sie kolejnych sukcesów. Właśnie mamy do czynienia z jednym z nich, spektakularnym sukcesem, który nie mógłby mieć miejsca, gdyby nie ta charakterystyczna atmosfera „sukcesu”, którą po prostu czuć w powietrzu. Musze się przyznac, że z niemałą satysfakcją przeczytałem na rosyjskich portalach dość lakoniczne informacje o sukcesie Dariusza Świercza co jest sprawą oczywistą: Rosjanie zawiedli na całej linii w tym turnieju wiec niby o czy mieliby się rozpisywać?? O tym, że ich „czarne konie” zawiodły na całej lini?? Darek ma jeszcze długą karierę przed sobą, a już ma blisko 2600 elo. Widząc zaś jego wielką fascynacje szachami i motywacje do pracy jestem pewien, że to bedzie zawodnik klasy światowej.

  10. Dariusz przestawił swój repertuar debiutowy z „oburęcznego” na taki, jaki zalecał Konikowski. Tak czy nie?? Nie twierdzę, że zrobił to po przeczytaniu bloga. Może sam do tego doszedł, a może doradził mu to jakiś trener. Może nawet nie wie o istnieniu Jerzego Konikowskiego ? Ale widać, że uwagi Konikowskiego co do debiutów okazały się słuszne !

    • Nie wiadomo czy przestawił bo zagrał raz d4 a w memoriale Najdorfa grał i e4 i Sf3 i d4. Możliwe, że będzie grał i d4 i e4 w zależności od tego z kim zagra. W tym turnieju postawił na e4.Co będzie dalej to zobaczymy. W moim wpisie chodziło mi nie o to czy J.K miał rację czy nie miał tylko o to, że przypisuje sobie zmianę repertuaru Darka.
      Wychodzę z założenia, że jeśli nie mam zbyt wiele informacji to nie wypowiadam się zbyt radykalnie bo po co? Czy wciąż komuś trzeba udowadniać, że mamy rację?
      Pisać do Prezesa listy pełne troski, niepokoju, obrażające trenerów i samego zawodnika.
      Z tych wpisów J.K na jego blogu wynika, że sami to Ci ludzie w życiu nie doszliby do czegokolwiek.

  11. „Sąsiedni blog”

    Ciekaw byłem co też na forum J.K pisze się o najnowszych wydarzeniach szachowych i oto fragment wpisu, który niestety jest charakterystyczny dla K .Kledzika stwarzającego odpowiednią aurę

    „Z komentarza na sąsiednim blogu dowiadujemy się, że Kacper zaprzeczył ustawieniu remisu w pojedynku z Darkiem. Nic dziwnego, że zaprzeczył. Jeżeli remis był ustawiony, to Kacper po prostu nie chciał przyznać się do tego mało eleganckiego czynu w rozmowie z trenerem szachowym. No bo jednak nie ma się czym chwalić”.
    Tyle pan Kledzik -jeden ze znawców szachów oraz natury ludzkiej.

    Można zrozumieć, że ktoś ma własne poglądy ale takie wymysły trzeba sobie zostawić!. Kacpra Pioruna znam od bardzo dawna, spędziłem z nim nie wiem już ile godzin przy szachownicy jak i na turniejach.Wśród wielu innych cech wyróżnił się przede wszystkim tym, że nigdy nie kłamie!
    Jeśli sytuacja jest zbyt trudna po prostu nic nie mówi.Jeśli już mówi to nie kłamie.
    Mam na to dowody z wielu lat współpracy z nim.Pan Kledzik ma jako argument zdanie J.K ( jedynie słuszne) i własną fantazję.
    No cóż, daje świadectwo tylko o sobie.
    Jego wpis jest równie obraźliwy dla Darka o czym nie należy zapominać. Tak to wspólnymi siłami tworzy sie światy i zaludnia je wymysłami.
    I to są ludzie, którzy rzecz jasna twierdzą, że zawsze piszą prawdę!
    Może i tak ale poza tym przypadkiem.

  12. Wydawało mi się, że wszystko jest jasne jeśli chodzi o sugestie J.K oraz K.K co do umówionego remisu.jak się doczytałem K.K wcale nie sugeruje, że tak było tylko, że on przypuszcza itd. ja myślę, że wystarczy to przeczytać aby zrozumieć, że żadne zaprzeczenia ani Darka ani Kacpra na nic tu się nie zdadzą.Wiadomo, że się umówili.Trzeba panie Kledzik zacząć samodzielnie myśleć!.Ja wiem, że to trudne ale kiedyś trzeba. Pańskie bezkrytyczne potwierdzanie wszystkich, nawet najbardziej absurdalnych fantazji J.K jest żenujące ale oczywiście ma Pan do tego prawo.
    Poza tym jakoś nie umie pan zrozumieć własnego wpisu, który wyraźnie mówi co pan sądzi o tym remisie.Jak Pan nie wie to po co Pan to pisze?
    Przepraszam tutejszych Czytelników ale na blogu J.K dostałem „banana” a sprawa dotyczy polskich młodych szachistów ,więc pisze tu. Zdaję sobie jednocześnie sprawę, że to chyba jeden z ostatnich takich wpisów bo z taśmą magnetofonową to nie można polemizować.

  13. Pan Kledzik zapewne z podziwu i sympatii ,jak to pisze, domniemywa, że młodzi szachiści umówili się na remis i jest to nieeleganckie ( ciekawe co to znaczy w tym kontekście). Jeśli nie jest pewien to pytam czemu wysnuwa takie hipotezy? To proste.J.K tak napisał i trzeba go poprzeć bo zawsze ma rację. To oczywiście wielce pomaga tak Darkowi jak i Kacprowi. Tylko mam nadzieje, że nie czytają tych rojeń.
    Język P.Kledzika nie przekonuje mnie. Jasne, że można tak „elegancko” pisząc nawtykać ile popadnie. Jeśli chodzi o mnie to jest mi to bez różnicy. Niczego innego po K.K się nie spodziewałem Przykre, że takie podejrzenia są kierowane w stronę młodych szachistów.
    To nie jest w porządku zarówno ze strony J.K jak i K.K. Bo jeśli tak było to może ta argumentacja mieć sens. Ale jeśli tak nie było?
    Obraża Pan podobnie jak i J.K swymi insynuacjami Darka i Kacpra.
    Chyba więcej sensu jest w stwierdzeniu, że zaprzeczył bo tak nie było niż w tych urojeniach.
    Czytelnicy o których zdanie na tym blogu tak się troszczy K.K maja prawo sobie sami wyrobić zdanie na ten temat.
    Wcale nie mam zamiaru chować się za fasadą pseudo grzecznego języka, który rzekomo dowodzi wysokiej kultury i takie tam.
    Niech się Panowie zastanowią dlaczego np: Marcin Zimmerman piszący na blogu J.K jest po prosu rzeczowy i nie posuwa się do insynuacji?
    Weźcie sobie z niego przykład Można się z nim zgadzać lub nie ale ma własne zdanie i nie wypowiada się w sprawach o, których nie wie.

    • Grali na poważnie a remis nie był przypadkiem.Tak wyszło z gry. Może nie udało się zaskoczyć Kacpra. Nie rozmawiałem z Darkiem.Wiem, że na remis się nie umówili. Można to wyczytać we wcześniejszych wpisach. Nie wiem czemu trzeba w takich sprawach mieszać i szukać sensacji nie mając na poparcie swych przekonań niczego poza tymi własnie przekonaniami.
      Podobno dlatego, że jest demokracja i można wypowiedzieć dowolna opinie . Z wolności wypowiedzi trzeba też umieć korzystać co nie jest częstym zjawiskiem.
      Ale jest tu pewna zasada.Obrzucaj błotem tak długo aż coś przylgnie.
      To nic nie kosztuje. Nawet można do tego dodać, że się Darka podziwia…
      Pan Kledzik zresztą poszedł w ślady swego mentora bo zaczął udzielać porad Darkowi. Można skonać ze śmiechu!

  14. Gratuluje sukcesu Dariuszowi Świerczowi . Ja o czym innym … może będę mogl liczyc na pana odpowiedź w przuszlosci ,,,
    Czy pana zdaniem bez wrodzonego talentu można osiągnąć sukces ? Bo moim zdaniem wydaje się to możliwe ale mało realne .
    Panu pewnie przy szachownicy warianty wariują przed oczyma tak szybko , że nie jest pan w stanie ich zauważyć 😉
    Mam na mysli liczenie wariatnow , ocena gry pozycyjnej .
    Przecież jest to bardzo trudne do wyćwiczenia .
    A taki amator jak ja patrzy na szachownice i liczy
    ”pobije skoczka na e5 , on odbije i zagram Hd2 z lepsza pozycja”
    Ja widze 2,3 posuniecia do przodu , a pan panie Mateuszu pewnie znacznie więcej …
    Czy moge to zmienic ?
    pozdrawiam

  15. jesli chodzi o cwiczenie kombinacji i analizie partii – slyszalem to wielokrotnie , tylko co z tego skoro – efekty byly na poczatku a teraz przyszedl czas na znak ”stop” , czy to juz koniec , nie ma juz nic ? 😉
    pozdrawiamx2

  16. Partia Świercz-Piorun z 7 rundy nie była umówionym remisem. Teorie niektórych osób nie zgadzają się z faktami, ale jak widać to tym gorzej dla faktów.

  17. z innej troche beczki;
    duzy sukces i szansa ( na sukces… )
    oby poszedl ostro…
    jest szansa na dobry team ,duza szansa na bardzo dobry team
    rewelka po prostu !

  18. Trener Jakubiec potwierdził com napisał na podstawie relacji Kacpra ale może i On był w zmowie? Bo jeśli tak było to nie jest dziwne, że tak pisze…
    Pewnie tak nie było ale przecież mogło tak być…

  19. Ja natomiast radzę polskim piłkarzom, aby podszkolili swoja technikę, nauczyli się wykorzystywać sytuacje podbramkowe oraz wyrobili sobie żelazną kondycję
    Jeśli wygrają następny mecz to tylko i wyłącznie zasługa moich słusznych rad w tym komentarzu.

    Nie bądźmy śmieszni, udział p. Konikowskiego w sukcesie Darka jest porównywalny z udziałem Kirgizji w Projekcie Manhattan.

    • Stanisław Zawadzki ma oczywiście prawo mieć swoje zdanie ale wiadomo czyim jest człowiekiem.
      Jak mówił w pewnym tekście satyrycznym Krzysztof Jaroszyński „Zbyt dobrze wiemy kto stoi za Jahwe”
      A teraz do rzeczy!

      Aby Czytelnikom przybliżyć skalę możliwości wypowiedzi Jerzego Konikowskiego przytaczam komentarz do wyniku partii Świercz-Piorun:

      „Przy tej okazji chciałbym wyjaśnić jeszcze problem mojego komentarza w tekście „Vivat Darek!” z 15 sierpnia: Wyjątkowo zagrał przeciwko Piorunowi 1.d4, ale to była z pewnością uzgodniona partia.
      Nie byłem na miejscu. Jest to więc moje przypuszczenie, które oparłem na następujących wnioskach:

      1. Darek zagrał tylko w tej partii 1.d4.
      2. Zawodnicy powtórzyli do 13 posunięcia partię Dambacher-Chenkin, Amsterdam 2005. Potem wykonali szybko kilkanaście mało znaczących ruchów i zakończyli partię remisem. Tutaj nie było żadnej walki!

      Decyzja zawodników była – moim zdaniem – jak najbardziej logiczna. Partia była grana w 7 rundzie, kiedy obaj mieli jeszcze szanse na zwycięstwo w turnieju. Postąpili zgodnie z klasyczną taktyką turniejową: jako zawodnicy jednego kraju nie zrobić sobie krzywdy, odpocząć w tej rundzie i od następnej partii grać na pełnych obrotach.

      Jestem więc przekonany o słuszności mojej oceny!”

      Nie wiem czy ktoś ma jeszcze złudzenia ( np: Demon?) co do tego ,że można z tym człowiekiem polemizować. Albo współpracować
      Ja nie mam. Swoje przypuszczenie opiera na całkiem racjonalnych przesłankach tylko, że problem polega na tym, że tak nie było.
      Pisałem już o tym, pisał trener Jakubiec. Ale Jerzy Konikowski wie lepiej! Jego własne przypuszczenia mają większą wagę. Guzik wie o Kacprze jako człowieku i o Darku, Ale nie musi.Musi natomiast zgadzać mu się teoria, jego teoria. Nawet Pan Bredzik tzn. Kledzik pisał w trybie przypuszczającym co do remisu w tej partii , choć to raczej taki „sprytny” wybieg, że niczego przecież nie sugeruje.
      Jerzy natomiast wie!

  20. Po co się tłumaczyć i biczować z tym remisem. Agresja była mniejsza, remis pasował stronom, pozycja była wyrównana. Nikogo nie skrzywdzili, sobie też niczego nie zagwarantowali ( ewentualnie trochę odpoczynku). Konikowski ma swoje teorie i jest dosyć złośliwy.Czasami słusznie , czasami niesłusznie. Z drugiej strony tacy zawodnicy jak Darek i Radek nie grają już tylko dla siebie. Stają się osobami sławnymi, publicznymi, więc będą narażeni również na krytykę. Trzeba ich chronić i w nich inwestować, ale wyłączna adoracja jest dla nich szkodliwa.

    • Po to chociażby aby dotrzeć do prawdy, którą tak wysoko ceni Jerzy Konikowski. W jego mniemaniu pisze on zawsze prawdę. Tu się pomylił i każdy inny napisałby o tym lub nie podtrzymywał wątku. On musi bo musi mieć racje.Inne jego wypowiedzi czy też niekiedy insynuacje zawierają taki sam ładunek prawdy. Tak ,wszystko na ten remis wskazywało był on korzystny dla obu zawodników i słuszny w tej sytuacji itd. ale nie był umówiony!
      Tylko tyle i aż tyle.
      Jak Pan sam widzi wychodzi na to ,że ci co brali w tym bezpośredni udział „tłumaczą” się a gość, który podejrzewa ma rację!
      I o to chodziło!
      Z adoracją nie ma to co piszę chyba nie ma niczego wspólnego.
      Zdaję sobie sprawę z tego, że nasi czołowi zawodnicy itd. ale mój wpis dotyczył Radka ze znanych chyba każdemu powodów

  21. Wszystko się zgadza , tak naprawdę to jest słowo przeciwko słowu. Skoro jeden z zawodników i trener mówią , że nie było umówionego remisu to należy tak przyjąć , bo ich słowo jest w tym momencie ważniejsze niż domniemanie Konikowskiego.
    Natomiast dziwią mnie duże emocje związane z tym. Czy Konikowski to jakiś guru wpływający w znaczący sposób na opinię szachową? Nie sądzę, ma swoje zasługi , może mieć też swoje zdanie. Czy narusza prawo , dobra osobiste, wyrażając takie opinie lub krytykując ? Nie jestem prawnikiem ale nie wydaje mi się.
    Natomiast faktycznie prawdopodobnie jedynym celem opinii o umówionym remisie było zamącenie. Innych celów nie widzę, bo przecież na pewno nie chodzi to o dobro szachów( przecież to bardzo niesportowe remisować z krajanem w turnieju zagranicznym sic!).
    Generalnie cała to kłótnia to wierzchołek góry lodowej. O co innego tu z pewnością chodzi. Ale to już inny temat, dosyć szeroki.

    • Ma Pan rację! zapewne niepotrzebnie drążę ten temat ale jak pisałem po wyjaśnieniu należałoby przynajmniej nie ciągnąć wątku. Jurek w tym przypadku nie był akurat złośliwy tylko mija się z prawdą tak według mnie.Jeśli nie ma pewności to po co tak naciskać ,że tak było?
      Na blogu J.K jest lansowana idea, że to postępek nieelegancki itd. po co takie „łatki” przyczepiać młodym walecznym graczom.
      Ja zaś jestem uważany za człowieka opłacanego przez PZSzach a może Prezesa itd. Mam to gdzieś ale niech zostawią w spokoju młodych jeszcze nie zepsutych chłopaków.
      Ogólnie rzecz biorąc to ma Pan rację. sam przecież napisałem, że „nawracanie osłów jest zajęciem oślim”- cytując prof. Sedlaka ale nie mogłem się powstrzymać.
      Ze skutkiem do przewidzenia…
      Dziękuje za trzeźwiącą wypowiedz!

Comments are closed.